Szkolne Indywidualne Mistrzostwa Polski 2019

hetman

Szkolne mistrzostwa Polski, jakie mamy przyjemność gościć w Pokrzywnej w 2019 roku, są z dotychczasowych najliczniejsze, a patrząc po rankingach pewnie i najmocniejsze. Zacna ta impreza w Polsce odbywa się po raz trzeci, ale w wymiarze światowym już po raz siedemnasty. Znaczy formuła się przyjęła i warto uwzględniać start w swoich planach turniejowych. Tym bardziej, że szkolne mistrzostwa świata czy Europy są znacznie tańsze niż mistrzostwa klasyczne, a gromadzą niewiele tylko mniejszą liczbę bardzo dobrych graczy zagranicznych, z którymi warto się zmierzyć.

Jedno jest pewne - oprócz medalistów najbardziej będzie zadowolony z imprezy właściciel pobliskiego sklepiku, któremu obroty wzrosną o 2500%

Gwoli przypomnienia, szkolne mistrzostwa Europy odbędą się w tym roku 30.05-9.06.2019 w Mamai w Rumunii, zaś szkolne mistrzostwa świata prawdopodobnie 21.04-30.04.2019 w Sousse w Tunezji. Bezapelacyjnie w tak pięknych okolicznościach przyrody miło będzie przywdziać koronę najlepszego.

Wracamy do Pokrzywnej, gdzie na starcie mistrzostw stanęło 115 zawodników, a wśród nich 5 mistrzów Polski z ubiegłego roku. Antonina Dudek, Zuzanna Gaszka, Kamil Warchoł, Igor Musiał i Radosław Psyk. Ponoć trudniej obronić mistrzostwo, niż je zdobyć, tym mocniej będziemy im kibicować. A może odwrotnie, zgodnie z zasadą "Bij mistrza!", sprawdzimy czy przez rok stracili coś ze swego złotego blasku i dadzą się pokonać pretendentom.


W pierwszej rundzie wszyscy mistrzowie swoje partie wygrali. Łeee, żadnych sensacji.

Początek turnieju to popis Radosława Psyka. Wiem, wiem, zaraz usłyszę, że najwyższy ranking, że z kim ma przegrać, że przerasta przeciwników o dwie klasy. To wszystko prawda. Radek gra błyskotliwie, widowiskowo, ma wielki talent i umiejętności. A jednak w drugiej rundzie Konrad Krygiel (II+, 1596 ELO) miał mistrza na łopatkach. Oto ta partia:



W białym jednorożcu zaklęta jest tak potężna moc, że zawodniczka z takim amuletem po prostu nie może przegrać

Mistrzostwa Polski to jednak mistrzostwa Polski. Pod tą odkrywczą myślą rozumieć należy, że od razu czuje się rangę imprezy. Zawodnicy skoncentrowani, napięcie na twarzach, cisza, powaga, żadnych ekscesów. Niczym nie niepokojony, bardzo dobry sędzia Łukasz Brożek spokojnie może się zdrzemnąć w kącie sali. Zupełnie inny turniej niż np. II liga juniorów 2018 w Szczyrku, gdzie przy szachownicy zasiadał człowiek koń.

Gdzie jesteś, człowieku koniu!?

Niech nikogo nie zwiedzie dziecięca postura tego i owego, tu i ówdzie kiwająca się nad szachownicą główka małolata, dyndające w powietrzu, zbyt krótkie by dosięgnąć podłogi kulaski. To profesjonaliści. Porozumiewają się językiem szachów, operują nazwami pól, nawet bez szachownicy.
Jakże inaczej wyglądają szachowe rozmowy laików. Znacie to, gdy amator próbuje opisać szczegóły właśnie rozegranej partii, a nie zna oznaczeń? Nastęka się, wiatru rękami narobi, spoci nim wyduka, a i tak opis wygląda mniej więcej tak:
- Zajechałem mu z lewej koniem, a on poruszył spod króla pionkiem, żeby się uratować, jak posunę tam królówką. Dobrze czy źle zagrałem?
- Ale na jakie pole tym pionkiem?
- No mówię spod króla. Jak pan by wtedy zagrał?
A skąd ja niby mam wiedzieć, jak w ogóle pozycji nie widzę?


Pewnego dnia wśród trenerów i opiekunów pojawiła się znana z wielkich meczów postać - reprezentantka Polski arcymistrzyni Karina Szczepkowska. Zwykle zajęta analizą, dała się namówić na symultanę. Lista chętnych zapełniła się momentalnie, a watahę graczy przez pojemność sali ograniczono do 33.

Arcymistrzyni zaczęła różnorodnie. Jak jednemu c4, to innemu e4 lub d4. Choć ustawiała pozycje dynamiczne, początkowo nie działo się nic wielkiego. Robiła kolejne ruchy, a przeciwnicy dziarsko odpowiadali. W końcu to uczestnicy mistrzostw Polski, a nie jakieś ciapciaki, które wypadły sroce spod ogona.

Ale gdzieś tak koło trzydziestego okrążenia sali zaczęły się dożynki. Gdy nadchodziła Karina, juniorzy więdli niczym kwiaty polane domestosem. Raz po raz któryś wyciągał rękę na znak poddania. Ale na dwóch stołach to arcymistrzyni musiała się poddać. Zwycięstwa zanotowali Szymon Dunda i Paweł Jędraszek. Zremisował Maksymilian Krogulski.

Arcymistrzyni swoją pracę potraktowała poważnie, więc twierdzenie "w kupie siła" się nie sprawdziło

Tak się wygrywa z arcymistrzynią:


Żeby nie zauważyła..., żeby tylko nie zauważyła...



Symultana fascynuje kibiców w każdym wieku

Wynik końcowy to 30,5:2,5.

Gdy mistrzostwa Polski wkroczyły w decydującą fazę, dało się wyczuć gorączkę przygotowań. Dzieci w bawialniach mniej, za to za zamkniętymi drzwiami pokojów analiz nerwówka. Wiadomo - medal na takiej imprezie to nie tylko prestiż, ale i całkiem wymierne pieniądze, gdy komuś grozi stypendium.
Porundowe przetwarzanie danych to podstawa. Głowa przez trenera uzbrojona w warianty jest groźniejsza, człowiek odważniejszy, pewność siebie 10. Samemu na świecie gorzej, zresztą nie tylko w szachach.

Z wyjątkiem czterech grup, które miały liderów z innej bajki (Oskar Chiszko C-7 100%, Paweł Sowiński C-9 100%, Radosław Psyk C-17 100% i Hanna Pietryk D-9 100%), w pozostałych wielu graczy mogło realnie myśleć o tytule mistrzowskim. To potęgowało emocje i elektryzowało. Kto nie grał o wysoką stawkę, ten nie zrozumie, jak ciężko jest skupić się wyłącznie na swojej partii, gdy tyle zależy od partii obok.

Wybór nagrody był trudniejszy niż wybór księżniczki w Shreku. A głosy z sali (Tę wybierz! Nie tę! Tamta będzie lepsza!) nie ułatwiały decyzji. W końcu musiał wkraczać rodzic.

Trzem mistrzom Polski sprzed roku udało się obronić tytuł (Radosław Psyk, Igor Musiał i Zuzanna Gaszka). Kilkudziesięciu zdobyło wyższe kategorie lub podwyższyło ranking. Mam nadzieję, że wszyscy gracze uznali wyjazd do Pokrzywnej za wartościowy.

I co - warto było odpuścić lekcje tańca lub szkołę muzyczną?


Konrad Szcześniak