Typy i typki szachowe

Jednym z najczęściej spotykanych typów przy szachownicy jest szachista muzyk. W ciągu całej partii nuci pod nosem jakąś melodyjkę lub cicho gwiżdże. Najgorzej, że jedną i tę samą. Oczywiście Bozia, dając mu talent szachowy, poskąpiła muzycznego. Skupiony na szachach fałszuje okrutnie, a ów jadowity kawałek to w najlepszym przypadku rubaszna przyśpiewka weselna. Gdy wygra, zyskuje na dziarskości, znaczy śpiewa głośniej lub oktawę wyżej (albo jedno i drugie). Może także na przemian śpiewać i gwizdać w dowolnej kompilacji, znaczy np. gwizdać głośno wysoko, śpiewać dziarsko nisko. Nie mniej groźnym typem, a przy tym znacznie częściej spotykanym, jest szachista cyrkowiec.

Nie umie spokojnie usiedzieć. Co chwilę zmienia pozycję. Wstaje, siada, podwija jedną nogę, następnie drugą, wreszcie klęka na krześle, podpiera głowę i przesuwa ją coraz to bardziej nad szachownicę. Najgorsze przypadki z tego typu grupy to tzw. szachiści epileptycy. Nie potrafią oni w spokoju utrzymać członków, trzęsą nogami, wprawiając w drżenie cały stolik, oraz bębnią bez przerwy palcami po stole. Dobrze jeszcze, gdy czynią to poduszeczkami palców. Ale co zrobić, gdy facet ma w tym celu specjalnie zapuszczony w artystyczny sposób paznokieć? Wystukuje wówczas najprzeróżniejsze, śpiewane w myśli melodie, poczynając od samby, a kończąc na kankanie.

Pewien angielski szachista, należący właśnie do tego rodzaju graczy, przychodził do klubu zawsze z watą w uszach. Gdy pewnego dnia zapytano go w dobrej wierze, dlaczego tak długo bolą go uszy, odpowiedział bez żenady, że kiedy gra w szachy, lubi wystukiwać sobie na stole rondo Capriccioso Mendelssohna, ale stuk własnych paznokci przeszkadza mu w myśleniu...

Kolejny z nieuleczalnych przypadków to szachista bez przerwy wzruszający ramionami. Gdy tylko jego przeciwnik wykona posunięcie, rozpoczyna taniec ramion, który oznacza mniej więcej: "Nic nie rozumiem, jak można zagrać tak słabo?".

Jeszcze inny typ to taki jakby obsesyjny tępiciel bakterii. Gdy jego przeciwnik zastanawia się nad ruchem, czyści okulary. Chucha na nie, ogląda pod światło, przeciera szmatką, znów chucha – niezadowolony z efektów – i tak ciągle od początku, dopóki przeciwnik nie wykona posunięcia. Wówczas szybkim ruchem zakłada szkła i popada w zadumę. Gdy wykona posunięcie, cofając rękę, chwyta za okulary i historia się powtarza.

Do grup pośrednich zakwalifikować by można "przestraszonych" i tzw. grające rąsie. Przestraszony to taki, który po każdym posunięciu przeciwnika z reguły rozpoczyna serię okrzyków (Och! Ach! Ojej!). Okrzyki te wydaje tak długo, aż przekona się, że nie dostał mata. Wtedy milknie, robi szybki ruch (z reguły zły), i po odpowiedzi przeciwnika zaczyna biadolenie od początku.

Grająca rąsia natomiast to typ szachisty, który przez cały czas zastanawiania się nad swym posunięciem ma wyciągniętą nad szachownicą rękę. Ręka ta bez przerwy krąży nad wszystkimi figurami, jednak podjęcie decyzji nie przychodzi łatwo. Cofa się, wysuwa do przodu, zatacza jakieś kabalistyczne figury, już, już niby spada, by schwycić bierkę... ale rozmyśla się i dalej krąży, zasłaniając przeciwnikowi szachownicę. A gdy posiadaczowi takiej ręki zwrócić uwagę, że zasłania, potrafi, zaprzątnięty obmyślaniem, ofuknąć: "Cicho! Cicho! Nie przeszkadzaj".

Konrad Szcześniak