Arcymistrz kontra kandydat

Swego czasu odbywał się w ZSRR szachowy turniej, w którym doszło do pojedynku arcymistrza ze starającym się o tytuł mistrza kandydatem. Arcymistrz nie wykazywał ochoty do gry i dawał znać, że z chęcią sprzeda partię. Miało to kosztować 200 rubli. Ale czy te dobroczynne fluidy nie dotarły do adresata, czy też kandydat wierzył w swoje siły, dość że zaczęli grać na poważnie. Jednak po kilkunastu posunięciach pozycja stała się dla kandydata na tyle zła, że podjął rokowania.

- Zgadzam się na te 200 rubli - powiedział.
- O nie, teraz to już stawka wynosi 400 rubli - odrzekł arcymistrz.

Kandydat obruszył się i bez słowa wznowił grę. Po chwili jednak pozycja pogorszyła się na tyle, że odburknął, iż się zgadza na te 400.

- O nie, teraz to już stawka wynosi 700 rubli - odrzekł z ukontentowaniem arcymistrz.

Kandydat na mistrza się nie zgodził, więc kontynuowali grę. Siła arcymistrza była jednak tak duża, że wkrótce uzyskał kompletnie wygraną. Przyparty do muru kandydat pogodził się z bardzo wysoką stawką.

- Zgadzam się na te 700 rubli - wydusił smętnie.
- O nie, teraz to już stawka wynosi 1000 rubli - obwieścił arcymistrz.

To już była cena olbrzymia. Pogrążony w czarnych myślach kandydat rozmyślał nad sytuacją i szansą na tytuł, która mu może zaraz umknąć.

Były to czasy, gdy przeciągające się partie odkładano do analizy, by je dokańczać następnego dnia rano. Po nocnej przerwie arcymistrz nieśpiesznie zmierzał na salę gry, wesoło krążąc po pobliskim parku i rozpowiadając spotkanym kolegom arcymistrzom, jakiego to frajera złapał i jak go zaraz ogoli z pieniędzy. Ale kandydat, który dużo w nocy rozmyślał, w końcu doszedł do wniosku, że gra na tyle silnie, iż w końcu kiedyś i tak zdobędzie tego mistrza i zawiadomił sędziego, że partię poddaje. Ten podszedł do arcymistrza i go poinformował, że wygrał partię.

- Co? Jak to wygrałem?! Jak to wygrałem?! To jakieś nieporozumienie!
- Pan chyba nie zrozumiał - pan wygrał tę partię - powtórzył sędzia.
- Jak to się poddał?! Jak on mógł się poddać, nie skonsultowawszy się ze mną! To trzeba wyjaśnić! My to wyjaśnimy kolektywnie!

Wynik się już oczywiście nie zmienił. Kandydat pozostał smutny, arcymistrz wściekły, zaś nic nierozumiejący sędzia osłupiały.