Młody gekon szczerzy kły

Turniej Politechniki Opolskiej miał silną obsadę. Nic dziwnego - dogodny termin, ładne nagrody. No i blisko. Cóż pozostaje - dobrze grać i wygrywać. Mateusz grał dobrze, wygrywał, ale po ostatniej rundzie wraz ze swym coachem - tatą - nie wiedzieli, że to będzie pierwsze miejsce. Mati wyszedł po dyplom, a wrócił z kopertą. No ale trudno, tę nagrodę też zaakceptowali.

Otototo, mówcie mi tak jeszcze...

Świetnie spisali się pozostali nasi zawodnicy. W stawce 94 głównie dorosłych graczy, wśród których byli mistrzowie, mistrzowie FIDE czy kandydaci, Emilka Pietrzak zajęła 40. miejsce, zdobywając 5 p. (z 9), jej siostra Natalia 3 p. (72. miejsce), a Wiktor Galla, który w ogóle jeszcze nie ma kategorii i dla którego było to w ogóle pierwsze starcie z dorosłymi, też 3 p. (84. miejsce). Wygrał P. Kowalczyk przed O. Ogłazą i K. Pacanem-Milejem (wszyscy po 8 p.).

Życie szachisty to nie tylko szachy. Wiele energii pochłania choćby ochrona balonika przed zakusami innych balonowych uzurpatorów.

Uczestnicy podkreślają świetną organizację turnieju, porządek i spokój. Ale nic dziwnego, jak się do tej pory grało w turniejach dziecięcych, gdzie tabuny tłuszczy po rundzie pędzą niczym elektrony w każdym kierunku, porywając wszystko, co nie jest przyśrubowane do podłogi, to cisza może wywołać wstrząs...

Konrad Szcześniak