Gekon atakuje Spodek

Szkolne mistrzostwa Polski to potężna coroczna impreza, gromadząca na starcie kilkuset młodych szachistów. Mamy związane z nią miłe wspomnienia z lat wcześniejszych, że wspomnę choćby 11. miejsce Wiktorka Galli. Tym razem ekipa była liczniejsza i mocniejsza. Z uzasadnionymi nadziejami jechaliśmy więc ku polskiej stolicy kopalń i węglowych hałd.

10-minutowe tempo pozwala rozegrać całą 7-rundową imprezę szybko i sprawnie, w jeden dzień, a dokładniej do obiadu

Zaczyna się od mocnego uderzenia. W pierwszej rundzie Emilka wpada na liderkę rankingową grupy siódmych klas dziewcząt Weronikę Zabrzańską. W szalonej partii ogrywa faworytkę, dorabia hetmana i... remisuje, gdyż na zamatowanie zabrakło czasu. Przeciwniczce została 1 sekunda...

Trudno powiedzieć, czym Natalia Pietrzak straszy przeciwniczki. Ekspert od bajek uważa, że to pokemon.

Jak na imprezę rangi mistrzowskiej przystało, obowiązują najwyższe standardy. Nie wolno wchodzić na płytę hali trenerom i opiekunom, pozostaje więc śledzenie rozgrywek z trybun. Biorąc pod uwagę rozmiary Spodka, to bardzo uciążliwe. W ruch idą lornetki i teleobiektywy.

Krążący po sali Szachuś straszył dzieci, ale te wcale się nie bały

Jedynym sposobem przyglądania się, jak grają podopieczni, jest zabranie przebrania krążącemu po sali Szachusiowi i pod tą osłoną, niepostrzeżenie, wtopienie się w tłum dzieci.

W. Galla po świetnym starcie (4 p. z 5) przyhamował (0,5 p. z 2), ale i tak dało mu to 12. miejsce w Polsce

Wiktorka Gallę napędzała do zwycięstw obietnica, że w nagrodę będzie spał z mamusią. I rzeczywiście wygrywał. Do ostatniej rundy groził mu medal. Ostatecznie przegrana ostatnia zepchnęła go z ewentualnego trzeciego na 12. miejsce. Nie wiadomo, czy nagrodę otrzymał.


Oczekiwanie jest trudne. Już by się chciało wysłać armię w bój...

Za to Marta Opałka odwrotnie. Rozkręcała się wolniej, ale ostatnią partię wygrała. To w szwajcarze bardzo ważne. W efekcie wylądowała na doskonałym 6. miejscu, wśród najlepszych polskich jedynek i dwójek. Na wyróżnienie zasługuje jeszcze 7. miejsce Emilii Pietrzak (tu medal też był bardzo blisko), 17. miejsce Dominika Czaka (choć cały czas grał w pierwszej 10), 24. Natalii Pietrzak oraz 27. Pawła Kocierza.

Trzeba przyznać jeszcze najwyższą notę za organizację i obwieścić, że za rok przyjeżdżamy po medal. Tak - po medal. Czy juniorzy mnie słyszą?