Bezwzględne eliminacje

Od nadmiaru głowa jednak boli. „Carolinum”, które ma wielu zdolnych, silnych szachistów, dostało się do finału drużynowych mistrzostw Polski szkół w szachach. Prestiżowej, bo najlepszej, ale i najtrudniejszej imprezy dla uczniów.
Szachistów wielu, a drużyna nie jest z gumy. Do Szklarskiej Poręby może pojechać jedynie trójka chłopców i dziewczyna. To znaczy mogłoby więcej, bo i rezerwowi są potrzebni, ale, wiadomo, nie ma pieniędzy.

Naiwny mógłby pomyśleć, że u młodzieży szachy wygrywają z telefonem...

Częściowo z tym problemem uporali się sami szachiści wraz z opiekunem Bogusławem Gallą, część dodała szkoła i można jechać. Pozostało rozstrzygnąć, kto się zmieści w drużynie, a kto będzie dopingował na odległość, obserwując transmisję walk w internecie. Szachy wymagają skupienia i ciszy, więc Centrum Gier Umysłowych, znaczy dom pana Bogusława, doskonale się nadało na eliminacje.

Uczestniczyli Karol Grubiak, bracia Kacper i Kuba Noconiowie, Dominik Truty, Konrad Szwec, Nina Słobodzian oraz startujący poza konkurencją, bo za młody, Wiktor Galla z podstawówki. Najlepiej miała Nina, bo jako jedyna dziewczyna awans miała w kieszeni. Bez emocji obserwowała, jak panowie stają na głowie, kombinują, poświęcają, przelewają krew w zamęcie stresującej walki i ogólnie wznoszą na wyżyny sztuki szachowej w emocjonujących partiach. Na koniec się okazało, że wygrał najmłodszy - Wiktor Galla. A jako że jechać nie może, miejsca w drużynie zajęli bracia Noconiowie, D. Truty i N. Słobodzian. I taka też ekipa pojedzie w Polskę wzbudzać szacunek innych drużyn i zapisać złotymi zgłoskami wiekopomną nazwę „Carolinum”.

Ekipa "Carolinum" jest bardzo wyrównana i, nie bójmy się słów, znacznie mocniejsza niż dawniej