Nadmorska batalia

Trudno o bardziej odległą od Nysy miejscowość. Jastrzębia Góra - dalej już tylko bałwany wzburzonego styczniowym sztormem Bałtyku. To tam organizatorzy wyznaczyli półfinał mistrzostw Polski w szachach.

Na salę gry wchodzić nie wolno, dlatego zdjęcie zrobione z przyczajki

Czwórka zdolnych juniorów: Dominik Czak (chłopcy do 13 lat), Emilia Pietrzak (dziewczyny do 15), Marta Opałka (dziewczyny do 11) i Wiktor Galla (chłopcy do 11), rodzice oraz trener. Ekipa w sam raz by pokazać, kto tu rządzi.

Jastrzębia Góra - miejscowość urocza. Latem można się kąpać, zbierać bursztyny, napychać jodem spragnione go płuca. Ale zimą? Może Polski Związek Szachowy wyszedł z założenia, że szachiści siedzą tylko w pokojach, a do życia wystarczy im stolik i krzesło. Sierpniowe ciepełko? Tego już by było zbyt wiele.

Pewnie tak jest, ale w odniesieniu do wszystkich zawodników… z wyjątkiem naszych. My, niczym psy zerwane z uwięzi, zaraz pędzimy nad morze, zajmujemy najlepsze punkty widokowe, lepimy bałwany, rozpętujemy wojnę na śnieżki, szukamy opon na uroczysty kulig. Słowem wszystko, tylko nie siedzenie w hotelu.
I kto prowodyrem? Dorośli!

Zamaskowani jak lekarze przy operacji...

...ale prawdziwi eksperci szachowi...

...nie mają żadnych problemów...

...z rozpoznaniem

Stan euforii trwa do pierwszej rundy. Dzieci solidarnie przegrywają i już widać, że inni zawodnicy może i nie są tak bardzo gorsi. Poważna sprawa. Masters wielkiej wagi z gatunku tych najbardziej prestiżowych. Z marszu, samą siłą rozpędu wygrać się go nie da.

Dokładniej chodzi o awans. 10 najlepszych ma prawo grać w finale MP, w tym najlepsza czwórka na koszt PZSzach. To ważne, o ile nie jest się Rockefellerem.

Jesteśmy zawodowcami z licencjami profesjonalnych szachistów. Tylko dlatego możemy grać w czasach pandemii. Nie trzeba, jak inni ludzie, kombinować z zapisywaniem się do Polskiego Związku Przeciągania Liny, by wyjechać np. na narty.

A skoro my profesjonalisty, to kulig musi poczekać. Zasada w klubie jest taka, że póki zawodnik wygrywa, może robić, co chce. Już pierwszy dzień pozbawia ich tego prawa. Od drugiej rundy reżim. Poranna przebieżka, śniadanie, partia, po niej analiza własna, obiad, analiza z trenerem, zapoznanie się z partiami kolejnego przeciwnika, poszukiwania jego partii w bazach danych, kolacja, przygotowania z trenerem.

O dziwo, dzieci nie narzekają. Każdy ma świadomość, czemu tu jest i co chce osiągnąć. Powiem więcej, czasem nocą słyszę pukanie do drzwi: Trenerze, powtórzymy warianty?

Nasza drużyna w Jastrzębiej Górze. Góra po byku - 0 m n.p.m.

Wyniki przychodzą od razu. Przeciwnicy nie są w stanie zaskoczyć, po debiucie na szachownicach stają pozycje, które chcieliśmy dostać, które analizowaliśmy, które ustawialiśmy dzień wcześniej w pokojach. Efekt? Kolejne zwycięstwa. Do tego radość, bo dzieci lubią widzieć klarowny efekt swojej pracy: znalazły gracza, rozpracowały go, przygotowały pułapkę, wepchnęły weń przeciwnika i zainkasowały punkt. To naprawdę wyzwala lawinę wesołych endorfinek. Widząc skutek, dzieci chcą pracować więcej i więcej, angażują się mocniej i mocniej, a do tego z uśmiechem i niepohamowaną wiarą w zwycięstwo. W takich warunkach praca nie męczy.

Między trenerem a uczniem nawiązuje się pewna mocna więź. Dziecko gra silniej nie tylko przez swoje silne posunięcia, ale wierząc, że zostało dobrze przygotowane, nie waha się przejmować inicjatywy, atakować. To w szachach bardzo ważne.

Więź działa też w drugą stronę - gdy uczeń zapamiętał, zastosował i wygrał, trener pęka z z dumy. Pęcznieje tak, że gdyby nie sufit, uniósłby się w przestworza. Sam się nakręca jego sukcesami, chce pokazać więcej, przeżywa mocniej. Czasem aż za mocno. W partiach decydujących o awansie, gdy przydarza się jakiś kulawy ruch, doznaję migotania przedsionków, zespołu jelita drażliwego i menopauzy naraz. Przyklejony do monitora (każda szachownica transmituje partię w internecie) śledzę posunięcia, ale już nic nie mogę zrobić. Zgrzytanie zębów słychać chyba w piwnicy.

Na szczęście juniorzy grają wspaniale. Po pierwszym falstarcie chwytają wiatr w żagle i gromią teoretycznie silniejszych od siebie przeciwników. Wiktor i Dominik ocierają się o pierwszą kategorię, Marta i Emilia rządzą na czele stawki.

Życie szachowe to temat na odrębną opowieść. Dość powiedzieć, że gdy Gekon się bawi, przerażeni mieszkańcy hotelu zaszywają się w pokojach. Ponieważ gramy w gry z karą, co chwila przez korytarz przebiega jakiś przegraniec, by np. zrobić jaskółkę w śniegu przed wejściem głównym. Albo zaśpiewać przepiękną kolędę z okna II piętra. Albo zrobić orła na śniegu. Albo służyć za tarczę śnieżkom miotanym przez resztę drużyny. Albo iść rakiem po kolację. Albo biec boso po śniegu. Albo…

Skazany nie skorzystał z prawa łaski, tzn. zamiany kary na wygłoszenie 10 słodkich zdań o żonie

Nic dziwnego, że przybywa policja. Jednak nie do nas. Ogólnie, do hotelu. Węszą, szukają, ktoś złożył donos. Pewnie zazdrośni posiadacze sąsiednich zamkniętych ośrodków. Siedzą w ciemnym i zimnym, to ich boli, że szachiści grają. Tyle, że wszystko zgodnie z przepisami. Wszędzie maseczki i mazie dezynfekcyjne, odkażeni zewnątrz i wewnątrz stanowimy dla covida zaporę nie do przejścia.

Policjanci odjeżdżają niepyszni. Po nich przyjeżdżają zwabione aferą telewizje, Polsat i TVN robią zdjęcia, nagrywają. Rozsławiamy szachy niczym „Gambit królowej”. Choć jednak popularność mniejsza, bo o autograf prosi wyłącznie właściciel deski do prasowania. I to na protokole zniszczenia.

Turniej kończy się jakoś tak za szybko. Jaka szkoda. Pograłoby się jeszcze. Chłopaki mocno podnoszą rankingi, dziewczyny zajmują czwarte miejsca w swoich grupach wiekowych, co daje im pewny awans do finału mistrzostw Polski. Nad Jastrzębią Górą wstaje mroźny dzień. Pierwszy od dwóch tygodni cichy i spokojny…


WYNIKI

Chłopcy U 13
1. Piotr Kejna Miedź Legnica 8 (z 9)
2. Franciszek Miler UKS 21 Podlesie 7
3. Michał Demski Polonia Wrocław 6,5
22. Dominik Czak UKS Gekon Nysa 5
Startowało 53 zawodników

Dziewczyny U 15
1. Zofia Reszka Dwie Wieże Rzgów 7 (z 9)
2. Monika Anyż Victoria Komplexbud Kielce 6,5
3. Gabriela Łabędź UKS Lisek Lisia Góra 6,5
4. Emilia Pietrzak UKS Gekon Nysa 5,5
Startowało 14 zawodniczek

Chłopcy U 11
1. Bartosz Bartodziej Polonia Warszawa 7,5 (z 9)
2. Dawid Dobosiewicz MTSz Mińsk Maz. 7
3. Hubert Ratajczak UKS Czarny Koń Olkusz 7
26. Wiktor Galla UKS Gekon Nysa 4,5
Startowało 50 zawodników

Dziewczyny U 11
1. Sandra Konkol UKS MDK Gdynia 8 (z 9)
2. Irena Pajer UKS przy SP 8 Chrzanów 6,5
3. Wiktoria Dziodko Hetman Nowe Miasto Lub. 6,5
4. Marta Opałka UKS Gekon Nysa 6
Startowało 30 zawodniczek


Konrad Szcześniak