Puchar Burmistrza Nysy

Tegoroczna edycja turnieju szachowego dla dzieci i młodzieży przebiegła wśród łąk zielonych, pól malowanych zbożem rozmaitym, od bursztynowego świerzopu i gryki białej sytym. I dzięcieliny, co pała. A w każdym razie wśród chabrów, rumianków i traw porastających suchą nyską fosę. Bo był to turniej plenerowy.

Burmistrz Nysy wyprowadził dzieci w pole

I znakomicie! Szachy lubią być oglądane, a cierpią na niedobór kibiców. Więc skoro kibice nie chcą przyjść na turniej, to turniej przyszedł do nich. Gawiedź wszelaka łaknie turniejów. Nawet w takich dyscyplinach, w których nie bardzo ma rozeznanie. Choć z drugiej strony jak ma to rozeznanie posiąść? Książkę szachową, gdy jej wpadnie w rękę, z obrzydzeniem odrzuci, a audycji szachowych w telewizji nie ma. Ale plenerowy turniej - ooo, to co innego. Jest wesoło, są śmichy-chichy, można stanąć z mądrą miną i patrzeć. A potem patrzeć i pomyśleć. A potem może i coś nawet powiedzieć, pochwalić zawodników. To ważne, bo dzieci lubią być podziwiane. Szczególnie gdy na to zasługują. A zasługują całkiem niezłym poziomem gry.

Widzą Państwo? Żadne dziecko nie bawi się komóreczką! Co te szachy robią z człowieka!

"Niezłym" to mało powiedziane. W turnieju wystąpili wielokrotni mistrzowie województwa, zawodnicy z pierwszej dziesiątki juniorów Polski, posiadacze wysokich rankingów i kategorii. Bo takich już się Nysa dochowała. Były więc subtelne ruchy, dzikie kombinacje i zażarte końcówki w niedoczasie. Ładnie się to oglądało.

Więzienie dzieci w murach w taką pogodę, w wakacje, zakrawałoby na sadyzm

Od początku prowadził faworyt Paweł Kocierz i zasłużenie wygrał. Również II miejsce Marty Opałki nie może dziwić. Ale już brąz Piotra Jabłońskiego to nie lada sensacja. I nie jakiś fuks, nie dar niebios. W szachach rzadko coś spada z nieba. No, na turnieju plenerowym może spaść, ale też nie tak często. Wynik Piotrka to efekt dobrego, solidnego grania. Widać, że oddał na trening sporo wakacyjnego czasu, który, jako normalny nastolatek, mógł przecież przeznaczyć na bumelowanie, gnicie lub leżenie do góry pępkiem.

Zwycięzca turnieju białymi

Najlepsi zdobyli nagrody za to, że najlepsi. Najmłodszy za to, że najmłodszy. A reszta za to, że przyszła. Cud, miód, malina. Nic dziwnego, że musiałem odpowiadać na niecierpliwe pytania o następną edycję. A następna edycja Pucharu Burmistrza, mam nadzieję, za rok.

Doczekaliśmy czasów, gdy nyskie forty są świadkami tylko takich bojów. I bombowo.


Wyniki końcowe

1. Paweł Kocierz 9 (z 9)
2. Marta Opałka 7
3. Piotr Jabłoński 6,5
4. Róża Gajec 6,5
5. Maciej Wilman 5,5
6-7. Jan Pietrzak 3,5
6-7. Dominik Filipiak 3,5
8. Łukasz Kocierz 1,5
9-10. Kacper Kocierz 1
9-10. Kamil Filipiak 1