Po trupach do celu

Przeciwnik jest stworzony po to, by obrzydzić nam życie wszelkimi możliwymi sposobami. Należy się więc wystrzegać litości, nawet jeśli naprzeciw siedzi mała dziewczynka tuląca pluszowego misia. To z pewnością tylko udawana poza, a w misiu jest komórka ze Stockfishem albo nóż.

Należy cały czas pamiętać, że jeśli nie zgnieciemy przeciwnika jak pluskwę, on zrobi to z nami. Na szachownicy albo poza nią. Naginając zasady albo je łamiąc. Tylko znajomość trików psychologicznych pozwoli się uchronić przed tak dewastującym atakiem. A im wyższy poziom, tym gra psychologiczna będzie subtelniejsza, bardziej wykwintna.

Oto przykłady z życia najlepszych. Korcznoj po dramatycznej 13. partii meczu pretendentów mówił: „Widziałem, że Mecking może wygrać ale pozostawałem spokojny. On sądził, że mam obronę ukrytą w rękawie i… szukał jej. Stracił na to 45 minut i na koniec dokonał fałszywego wyboru. Wszystko przez to, że zachowałem kamienny spokój”.

Tal w partii z mistrzem świata Fischerem opowiadał: "Fischer zapisał na blankiecie wygrywający ruch, przesunął go tak, abym mógł go zobaczyć i czekał. Badał czy skrzywię się, czy okażę nerwowość. Co robić? Bardzo chciałem, aby zmienił decyzję. Spokojnie wstałem od stolika i zacząłem spacerować. Z kimś pożartowałem, pochodziłem i z zadowoloną miną wróciłem do stolika. Ręczę, że Fischer przez ten cały czas zamiast obliczać warianty patrzył na mnie. Jeszcze raz na mnie spojrzał (wytrzymałem to spojrzenie) i… zamazał zapisany ruch! Zagrał inny, po czym dostałem wygraną pozycję".

Bardzo ważną umiejętnością profesjonalnego szachisty jest powstrzymywanie nerwów i nieobrażanie się na przeciwnika. Na jednym z turniejów mistrz świata Alechin odłożył dogrywanie beznadziejnej pozycji. Następnego dnia przyszedł i bez gry poddał się. Jego przeciwnik - Tartakower wcale takim zachowaniem się nie obraził, nie miał pretensji, że można było to zrobić wcześniej i zaoszczędzić fatygi, tylko skomentował: "Alechin przyszedł, przekonał się, że nigdzie nie wyjechałem, że nie umarłem i jestem zdrów - wtedy prysła ostatnia nadzieja i się poddał".

Dalece ważniejszą umiejętnością jest jednak fanatyczna presja i nieujarzmiona wola wygranej. W mniejszym bądź większym (raczej większym) stopniu miał ją każdy mistrz świata. W przypadku Fischera była to siła zdolna poruszać góry.

W partii z Barczą Robert Fischer nie miał żadnej przewagi, ale nie chciał się pogodzić z remisem i grał do 103. posunięcia. Partia była 3-krotnie odkładana, przeciwnicy zapisali 2 blankiety, ale gdy na szachownicy zostały tylko króle, Fischer zrobił jeszcze 2 ruchy! Remis. Wstrząśnięty taką fanatyczną presją Barcza z trudem wstawał od stolika, a Robert mówił jakby nigdy nic: „Chodźmy, przejrzymy partię od pierwszego ruchu. Przecież gdzieś tam z pewnością mogłem zagrać silniej”. Na to Barcza: „Wybacz, mam żonę i dzieci, kto ich nakarmi w przypadku mojej przedwczesnej śmierci…”.