Marta Opałka wicemistrzynią Polski!

Z turnieju na turniej bez przerwy po całej Polsce jeżdżą nasze nyskie talenty szachowe. A mamy ich nieprzebrane bogactwo. Ledwie jakiś opuści wiek juniora, zaraz na jego miejsce wskakuje dwóch kolejnych. Klęska urodzaju.

Marta Opałka i Róża Gajec…

Przynajmniej jeden z turniejów był blisko. Szkolne mistrzostwa Polski juniorów, bo o nich mowa, odbyły się w Pokrzywnej. Reprezentanci Gekona Nysa zaszaleli. Brązowe medale Mateusza Rząsy i Róży Gajec w swoich kategoriach wiekowych, piąte miejsce Macieja Wilmana i przede wszystkim wicemistrzostwo Polski Marty Opałki to owoce 7 dni ciężkich zmagań. Naprawdę ciężkich, bo jeśli się komuś wydaje, że szachy to tylko przestawianie figurek, niech zagra na najwyższym poziomie, w reżimie turniejowym i potężnym stresie, próbując nieomylnie wyciągać z pamięci dziesiątki wariantów. Życzę powodzenia.

…Mateusz Rząsa…

Padnięte ale uśmiechnięte nasze dzieciaki dały radę. Przez moment cieszyły się blaskiem medali, by już po chwili pojechać na kolejny turniej. Bo lato na przykład Marty przebiega tak: z finałów Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Augustowie na Szkolne Mistrzostwa Polski, przejeżdżając przez Nysę pozaliczanie przedmiotów w szkole (same szóstki!), zaraz potem obóz szachowej kadry Gekona Nysa w Łazach nad morzem, z niego wyjazd na II ligę do Wrocławia, że o pomniejszych, 1 - 2-dniowych turniejach nie wspomnę.

A Róża Gajec? Ta ma w planie i Łazy, i Memoriał Najdorfa w Warszawie, i ligę, i Błaszczaka we Wrocławiu, i Polanicę Open, i Jesenik Open i w ogóle wszystko. I też wzorowa uczennica. I jeszcze ciężkie treningi, okupione kosztem tych ostatnich skrawków wolnego czasu.

…i najmłodszy Maciek Wilman. Tylko ich puścić gdzieś w Polskę, zaraz nagród nawiozą.

No i tak jeżdżą na te wszystkie turnieje ci nasi koczownicy szachowi, a wraz z nimi kawalkada coraz bardziej zrezygnowanych rodziców. Zrezygnowanych, bo widzą, że protesty na nic, dzieci zawzięte do bólu, gra daje im powera do dalszej pracy nad szachami i przede wszystkim nad sobą.

Obyście wytrzymali.

Konrad Szcześniak