II liga juniorów, Wrocław 2022 r.

W oryginalnym składzie rozpoczynamy batalię w II lidze juniorów. Na pierwszej desce Kostia Makhynia. Skłamałbym, gdybym napisał, że to nysanin z dziada pradziada i baby prababy, ale szczerze chce reprezentować nasz klub, chce z nami grać, a robi to bardzo dobrze, więc witamy go z radością. Na czwartej desce Maciej Wilman - to chrzest bojowy tego młodziutkiego zawodnika w tak poważnej imprezie. Chrzest może przedwczesny, może w zbyt zimnej wodzie, ale uznaję, że można zaryzykować. Ma talent, chce pracować nad szachami, niech walczy. Piąta i szósta szachownica to nasze gwiazdy. Tu nie było żadnych dywagacji - każda drużyna chciałaby mieć je w składzie - Emilka Pietrzak i Marta Opałka. Trzecia gwiazda musi grać na szachownicy męskiej. Konkretnie na drugiej. Trudno, takie życie. Róża Gajec jest gotowa na tak ciężkie wyzwanie i podejmuje się go z ujmującym uśmiechem. Wiem, że gdybym ją posadził na pierwszej, zagrałaby i tam. No i w końcu na trzeciej wielki powrót Mateusza Rząsy do światowych szachów po życiowym błędzie (on jeszcze tego nie wie) i postawieniu na tenis stołowy. Tak się przedstawia skład drużyny w tym roku. Mieszanka młodości i młodości.

Zmiana pokoleniowa. W porównaniu z ubiegłym rokiem drużyna odmłodniała.


Runda I

Krakowski Klub Szachistów II - Gekon Nysa 4,5:1,5

27. numer startowy, czyli my, gra z 10., czyli oni. Wiemy co potrafią wysoko rozstawieni, ale optymistycznie liczymy na sukces. Nie tym razem. Dziwny mecz. Po pierwszej godzinie na szachownicach stoją świetne pozycje. Maciek ma wspaniały atakujący układ, Marta zdobywa figurę, Mateusz stoi na remis, Kostia odrzuca propozycje remisowe i spokojnie wyciska dwa gońce. Czy może się stać coś złego? Idę na kawę. Gdy wracam, to jakbym patrzył na inny mecz. Kataklizm. Wygrane zamieniły się w trudne remisy, remisy w przegrane. Jest jeszcze szansa na remis meczowy, bo Marta wygrała, ale niestety Róża grająca na męskiej szachownicy (tylko ona nie boi się grać tak wysoko) nie daje rady. Kostia siłą rzeczy nie może już przyjąć remisu, bo przegramy mecz. Próbuje wygrać na siłę i koniec końców przegrywa. Wysoka przegrana w meczu, który mogliśmy wygrać. Cóż, bywa.

Na zgrupowaniu szachowym Gekona panuje taka zasada, że wygrani mogą wszystko (mam nadzieję, że rodzice tego nie czytają). Zwycięscy zawodnicy mogą robić (cenzura) oraz (cenzura), a także (cenzura obyczajowa). Aż do chwili, gdy zgubią punkty. Wtedy zaczyna się sportowy rygor. Na szczęście po pierwszej rundzie już tylko Marta może wszystko. Przegrani za karę muszą oglądnąć cały sezon pui-puia.

Nowi zawodnicy muszą się wkupić, by ich drużyna zaakceptowała. Kostia zadeklamował piękny poemat po ukraińsku, a Maciek stanął na rękach. Obaj próbę zaliczyli.


Runda II

Gekon Nysa - Baszta Wodzisław Śląski 1,5:4,5

Zdecydowanie najtrudniejszą przeprawę miał Maciek, naprzeciwko którego zasiadła I++. To gigantyczna różnica w zestawieniu z jego III. Do tego czarnymi. Nastawiłem go na atak od pierwszego ruchu. Tylko do przodu, nie zważając na strach i ofiary. I rzeczywiście, zaatakował z furią. Choć nie znał debiutu tak dobrze, jak wróg, wymyślał przy szachownicy najlepsze (i najostrzejsze) kontynuacje. Ruszył z impetem skoczkami, gońcami, pionkami, hetmanem... Potem rzucił do walki na skrzydle wieże... I dostał wspaniałą, choć dziką pozycję. Ale gdy w końcu przy wszystkich figurach i przede wszystkim hetmanach ruszył na przeciwnika królem, tego już było za wiele. Nastąpiło typowe poświęcenie figury w celu otwarcia centrum i kończący atak na monarchę. Karkołomna i emocjonująca partia, jakiej bym się po nim nie spodziewał. Po co aż tak atakował? Kto mu kazał grać aż tak agresywnie?:-)

Zawsze znajdzie się w naszej drużynie miejsce dla wojowników

Reszta rundy wyglądała tak. Gramy, nagle przeraźliwy pisk alarmu, znów gramy, znów pisk, gramy, pisk... Ledwie się ktoś skoncentrował, już trzeba zatrzymywać zegary i zatykać uszy. Gra w takich warunkach to mordęga. Nie twierdzę, że przegraliśmy przez hałas, ale wypaczył on wyniki. Hałas najmniej najwidoczniej przeszkadzał Kostii i Mateuszowi. Kostia zremisował, a Mateusz wygrał. Prawdopodobnie tej przeraźliwej kakofonii po prostu nie słyszał.


Runda III

Giecek Radków - Gekon Nysa 3:3

W meczu ze starymi znajomymi były uprzejmości i serdeczności, a koniec końców skończyło się remisem. Ale myliłby się ten, kto by sądził, że umówionym. Starcie miało dramatyczny przebieg, a jego wynik był niewiadomą do ostatniego spotkania. Wygrany w nim zapewniał zwycięstwo swej drużynie. A grali na drugiej desce Róża Gajec z Ryszardem Bochenkiem (dawniej Gekon). Róża miała pionka więcej, a Rysiek szanse na inicjatywę. Solidnie obdzielali się podstępnymi uderzeniami, ale obydwoje zachowali maksymalną czujność mimo napięcia związanego z grą na ostatnich sekundach. Remis umościł obie ekipy w strefie spadkowej. Taki mocny, przyjacielski uścisk tonącego.

Dziewczyny wyczaiły promocję na lody. W konsekwencji mieliśmy w pokojach coś koło pół tony tego produktu pierwszej potrzeby. W związku z tym trzeba było zrobić konkurs rzeźb lodowych. Stosunkiem głosów 7:1 wygrało dzieło "Głowa gekona".


Runda IV

Gekon Nysa - Ognisko Rydułtowy II 2,5:3,5

Kiedy przegrywa się najmniejszą możliwą różnicą, zawsze w człowieku rodzi się pytanie, gdzie można było coś zmienić. I ewidentnie ten mecz można było wygrać, jeśli brać pod uwagę starcie na szachownicach. Ale jeśli w aż trzech pojedynkach zdarza się nieszczęście, jakiś dotyk Mojry czy innej Nemezis, to znaczy, że ich szaman był lepszy niż nasz. Niestety regulamin II ligi nie przewiduje wymiany szamana.

Potrzebny nam reset mózgu. Uznajemy, że najlepsza będzie wizyta w escape roomie. Wybieramy pokój zagadek Sherlocka Holmesa. Zagadki są niełatwe, ale pomysłowość i kreatywność dziewcząt toruje nam drogę do wyjścia. Następnym razem Sherlock musi się bardziej postarać. W każdym razie zabawa świetna.

Sposobem czy wariant siłowy?


Runda V

Pauza - Gekon Nysa 3:3

Po heroicznym meczu przeciwko pauzie osiągamy remis. Gdy dzieci mają dzień wolnego, zacierają ręce okoliczni sprzedawcy lodów, waty cukrowej, błyskotek, wszelkich durnostojek, przydasiów i innego badziewia. Ale my wyżej niż szał zakupowy cenimy aquapark. Samochód okazuje się mocno rozciągliwy i jakoś udaje się przewieźć drużynę do królestwa wody, zwłaszcza że nogi Maćka prawie nie wystają za szybę. 5 godzin mokrych rozkoszy to i tak dla niektórych za mało. Dopiero wykład o wyższości środowiska lądowego, zagrożeniach hedonizmu i swawoli do woli wygania drużynę z powrotem. Pomarszczona od wody ale wesoła melduje gotowość do walki w następnej rundzie.

Dzień wolny oznacza, że wolno sobie wybrać jakąś z atrakcji Wrocławia. Zaliczamy ogród japoński.


Runda VI

Hetman Puszcza Mariańska - Gekon Nysa 2:4

Wygrywamy mecz, który obowiązkowo należało wygrać. Całe punkty zdobywają Mateusz, Emilia i Marta, a Kostia i Maciek dokładają po remisie. Ponoć zwycięstwo ze słabszym to nie zwycięstwo, ale przecież nie będę biadolił. I tak poświętujemy. Jakaś raca w pokoju albo coś równie uroczystego.

Po typowych sceneriach turniejów szachowych, jakichś pałacach czy wytwornych wnętrzach sal widowiskowych, środowisko zajezdni tramwajowej wygląda odrobinę, hmm, surowo. Pewnie komuś zbrzydły złote klamki i marmury, więc zmienił koncepcję na brutalistyczną. Da się grać, choć ciągle ma się wrażenie, że siedzimy bezpośrednio na torach i zaraz przez szachownicę przejedzie tramwaj. Trzeba mocno uważać, by w porę uskoczyć.

Osobna sprawa to wyżywienie. Bardzo zdrowe. W tym sensie, że skłania do chodzenia na długie spacery w celu znalezienia restauracji. Będziemy fit!

A to polska szachowa drużyna narodowa kobiet z ostatniej olimpiady na zdjęciach z wystawy prezentowanej na sali gry


Runda VII

Gekon Nysa - Skoczek Czerwionka-Leszczyny II 1,5:4,5

Nikt nawet nie sprawdza, że my mamy 27. numer startowy, a Czerwionka 19. Chcemy wygrać i tak ustawiamy strategię. Patrząc na wynik, z perspektywy czasu można dociekać, że to był błąd, ale gdyby powtórzyć ten mecz, też gralibyśmy w taki sposób. Nie ma bronienia się. Jest otwarta wymiana ciosów. Nie boimy się nikogo, a porażki się zdarzają najlepszym.

Po meczu, w centrum analitycznym, którym staje się gawra chłopców, gdy zgarnąć hałdę śmieci na jedną kupę, deliberujemy, koncypujemy, roztrząsamy. Wiwisekcja każdej partii odkrywa nowe możliwości. Po paru godzinach wytężonej kontemplacji, do której każdy wnosi swe trzy grosze, a najwięcej arcymistrz Stockfish, wiemy wszystko. Znamy odpowiedź na odwieczne pytanie: Co by było, gdyby. Bo przecież żaden szanujący się szachista po przegranej nie pójdzie spać, póki nie dowiedzie, że tu i tu miał wygraną...

Mam najgrzeczniejszą drużynę na świecie. Ilekroć o 20.00 przyszedłem skontrolować, już przyszykowani w łóżeczku czytali sobie bajeczki przed snem.


Runda VIII

NASZACH Nowy Tomyśl - Gekon Nysa 2:4

Dlaczego tak późno się zorientowaliśmy, że siła drzemie w borówkach? Borówka squad, czyli Marta i Emilia stawiają przed partią kubeł z tymi owocami między swymi szachownicami. Czerpią zamaszyście, więc gdzieś w okolicach 30. posunięcia baniak jest już pusty, ale i pozycje wygrane. Wspomagane owocem dziewczyny zrobiły 3,5 z 4. Te pół straty to dlatego, że dla Emilii już nie starczyło. Oby sezon jagodowy trwał do ostatniej rundy, bo nie wiadomo, czy np. kubeł z kalarepą też ma taką czarodziejską moc.

Mecz z NASZACH-em ustawiają młodsi panowie. Mateusz wygrywa pięknym atakiem, Maciej dokładnie realizuje przewagę. Kolejne dwa punkty dokładają Kostia i Marta. Brak borówek skazuje Emilkę na przegraną, ale nie ma to już żadnego znaczenia - zasłużone zwycięstwo meczowe wynosi nas mocno w górę klasyfikacji.

Kostiantyn grałby sobie dalej w Kijowie, ale sława i legendarna wręcz atmosfera naszej ekipy skłoniły go do zmiany barw klubowych


Runda IX

Gekon Nysa - Piątka Wieluń 2,5:3,5

DRAMAT! W sklepie skończyły się borówki! To z pewnością wiadomo czyja intryga grubymi nićmi szyta. Tego się po Wieluniu nie spodziewaliśmy. Tak osłabieni nie mamy szans, choć walczymy dzielnie. Jednak za dzielną walkę nie dają punktów. Szczególny heroizm wykazuje Róża, która w każdej partii ma przeciwników z rankingami wyższymi o kilkaset punktów, a nie pęka. Stalowym uporem doprowadza ich do drżenia rąk i siódmych potów. To naprawdę robi wrażenie. Natomiast wynik drużyny wrażenia niestety nie robi. Nastroje wracają do normy (przyznam, mocno scentrowanej) dopiero w pokojach, podczas wspólnej analizy, a potem dzikich emocji potrójnego kloca. Wyprawa tropem pizzerii jest już czystą przyjemnością. Smutki zostają skutecznie zagłuszone capriciosą z podwójnym czosnkiem i potrójnym serem. No i oczywiście kolejnym klocem.

Trójgłowiec


Runda X

Urania Krosno - Gekon Nysa 4,5:1,5

Pechozol. A nawet pechozolozol. Ten mecz koniecznie musieliśmy wygrać, dlatego w równych pozycjach wybieraliśmy agresywne, ryzykowne kontynuacje. Drużyna to jedność - gdy jednemu nie idzie, nadrabiać muszą inni, ale chcieć, to nie zawsze znaczy móc. Kontynuacje okazały się zbyt ryzykowne, choć obiektywnie partie były ciekawe i kreatywne. Przez 5 minut po meczu panowała cisza, jakby zdziwienie, że tak to się potoczyło. A potem przemyśleliśmy, przeanalizowali i wyciagnęli wnioski. I wyszło nam, że musimy iść do escape roomu. Dać ujście rozsadzającej głowę wiedzy. W pokoju Alicji z krainy czarów chcieli nas zaskoczyć zagadkami szachowymi! Czaicie? Nas szachowymi! Koń by się uśmiał. Łatwizna, pikuś i kaszka z mleczkiem.

Gekon po drugiej stronie lustra


Runda XI

Gekon Nysa - Kornuty Gorlice 3:3

Ostatnią rundę chcieliśmy zakończyć miłym akcentem. Miły akcent w sporcie może być tylko jeden. Dodatkowo przy zwycięstwie wyprzedzaliśmy Gorlice, co ładniej wygląda w klasyfikacji. Zapowiadało się, że zadanie wykonamy z nawiązką. Wygrała Emilia, a reszta miała dobre pozycje. Któż mógł przypuszczać, że to będzie taki horror. Gdy Mateusz nie znalazł wygrywającego planu i przegrał, a Marta i Róża zremisowały, ciężar meczu spoczął na barkach chłopców. Dla młodziutkiego 9-latka Maćka Wilmana presja była za duża. Ucieszył się bardzo, gdy przeciwnik zaproponował remis, i natychmiast zmartwił, gdy nakazałem remis odrzucić. Zapytał jeszcze z nadzieją, czy na pewno, a moja nieprzejednana mina skazała go na dalsze męczarnie. Męczarnie nie były znów tak wielkie, bo miał wieżówkę z dwoma pionkami więcej, ale końcówki juniorów, a już wieżówki w szczególności, to istne pole minowe. Cóż zrobić - ostatni nasz zawodnik, Kostia, miał przegraną i Maciek musiał...

Jak to się stało, że Kostia miał przegraną? Ano partia ułożyła się tak:

1. d4 Sf6 2. Sf3 c6 3. c4 d5 4. Sc3 Gf5 5. g3 e6 6. Sh4 Gg6 7. Hb3 Hb6 8. c5 Hb3 9. ab3 Gc2 10. Wa3 Sa6 11. Sa2 Ge7 12. Kd2 Gg6 13. Sg6 hg6 14. f3 Nc7 15. Kc2 e5 16. e3 g5 17. Sc3 Se6 18. Kd3 g4 19. f4 ed4 20. ed4 Sh5 21. Gg2 f5

Teraz zamiast z narzucającym się planem grać 22. b4 z ideą 23. b5, Kostia odważnie poświęcił skoczka, grając 22. Sd5?! W szachach nie zawsze piękne ruchy są lepsze. To posunięcie go urzekło, ale obiektywnie skazało na duże kłopoty.

22. Sd5 cd5 23. Gd5 Sc5+ (lepsze spokojne 23...Sd8) 24. dc5 Wd8 25. Kc4 b5+ 26. cb6 Wc8+ 27. Kd3 ab6 28. We1 Sf6 29. Gc6+ (przegrywający ruch. Białe nie doceniły siły odejścia królem na f7. Należało grać 29. Wa8) Kf7 30. Gb5 Whd8+ 31. Ke3 Gc5+ 32. Ke2 Ga3 33. ba3 Ne4 (ładne, ale nie najlepsze. Należało skorzystać z otwartej linii c i wejść na c2 wieżą) 34. Bc4+ Kg6 35. Kf1 Rc6 36. a4 Nd2+ 37. Bd2 Rd2 38. Re2 Rcd6 39. Bb5 Wd1+ 40. We1 W6d2 41. Wd1 Wd1+ 42. Kg2 Wb1 43. Gc4 Kf6 44. Gg8 g6 45. Kf2 Wb2+ 46. Kg1 g5 47. fg5+ Kg5 48. Gc4 Kf6 49. Gg8 Ke5 50. Gf7 Ke4 51. Ge6 Ke5 52. Gf7 Ke4 53. Ge6 Wd2 54. Gc8 Ke5 55. Ga6 Ke4 56. Gc8 Kf3 57. Gb7+ Ke3 58. Gc8 Wd5 59. Gb7 Wd3 60. Gc8 Ke4 61. b4

Obie toczące się partie były jak naczynia połączone. Im lepszą pozycję miał Maciek, tym gorszą Kostia. W tym momencie Maciek miał już wygraną, a Kostia przegraną, chyba że przeciwnik poda pomocną dłoń

61...Wd4 (podał! Należało grać 61...Wd1 ze zjedzeniem pionka) 62. a5 b5 63. Gb7+ Ke5 64. a6 Wb4

Przeciwnik jeszcze raz podał pomocną dłoń! A nawet drugą i obie stopy. Należało grać 64...Wd1 i 65...Wa1. Teraz już na wygraną będzie grał nasz zawodnik. Tyle że... Maciek właśnie zremisował. Wstając, zapytał Marty, czy pan trener go zabije. Nie, Maćku, ani nie zabiję, ani nie nakrzyczę. Pogratuluję za wytrwałą grę pod przytłaczającą presją, której nie znieśliby i dużo starsi gracze. Tymczasem...
65. a7 Wa4 66. a8H Wa8 67. Ga8 b4 68. Gc6 b3 69. Ga4 b2 70. Gc2 f4

I zgodzono się na remis!!

Nie zdążyłem Kostii nadepnąć na nogę, sugerując, by jeszcze rozważył niuanse pozycji. Inna sprawa, że miał tylko minutę na zegarze, a że heroiczną walką wyszedł z przegranej, to remis potraktował jak zbawienie. Gracze sugerowali się tym, że po wymianie pionka g białe zostają ze złym gońcem (pole h8 jest czarne i pionek h nie dochodzi). Tymczasem wygrywało 71. Kf2 f3 72. h3 i czarne mogą się poddać!

Remis w tej partii oznaczał, że zremisowaliśmy cały mecz. Tym samym kończymy turniej na 33. miejscu.


Wyniki końcowe

1. Pionier Jastrzębie Zdrój II 18 p.
2. Hetman Koszalin 17
3. Hetman Częstochowa 16
-----------------------------------------
4. MDK Gdynia 14
5. Miedź Legnica 14
6. Pałac Młodzieży Katowice 14
7. AZS Politechniki Śląskiej Gliwice 14
8. Czternastka Warszawa II 13
9. Dwie Wieże Kraków 13
10. MDK Fabryczna Polonia Wrocław III 13
11. Szachowa Dwójka Grodzisk Maz. 12
12. Fundacja Jaćwież Suwałki 12
13. Victoria Komplexbud Kielce 12
14. Korona Zakrzewo 12
15. Goniec Staniątki 12
16. Baszta Wodzisław Śląski 12
17. MDK Śródmieście Wrocław II 11
18. Stilon Gorzów Wielkopolski II 11
19. Skoczek Czerwionka-Leszczyny II 11
20. Urania Krosno 10
21. Krakowski Klub Szachistów II 10
22. Giecek Radków 10
23. Chrobry Gniezno 10
24. Ognisko TKKF w Dobczycach 10
25. Jedynka Bełchatów 10
26. Strzybniczanka Tarnowskie Góry 9
27. MKSz Rybnik II 9
28. Ognisko Rydułtowy II 9
29. Parnas Stara Wieś 9
30. Lech-WSUS Poznań 9
31. Piątka Wieluń 8
32. Kornuty Gorlice 8
33. Gekon Nysa 7
34. NASZACH Nowy Tomyśl 3
35. Hetman Puszcza Mariańska 3


Wyniki zawodników Gekona Nysa

1. Kostiantyn Makhynia 5,5
2. Róża Gajec 3
3. Mateusz Rząsa 5
4. Maciej Wilman 3,5
5. Emilia Pietrzak 3,5
6. Marta Opałka 7,5

Choć nie udało się utrzymać, myślę, że nowi zawodnicy dobrze wkomponowali się w zespół i będzie z nich w kolejnych latach dużo pożytku. A jeśli chodzi o wrażenia pozasportowe, to był to z pewnością turniej pełen emocji, pouczający i arcywesoły. Wręcz do rozpuku. Wiele i dobrze się działo. I o to chodzi!

Czy jesteśmy jedną rodziną?


Konrad Szcześniak