III Ogródkowe Mistrzostwa Świata WGA

Ci, którzy po raz pierwszy uczestniczyli w klubowym grillu szachowym, myśleli, że będzie to coś na kształt typowego ogniska. Kiełbaski, piwko, wspominki, rąsia, buźka i do domu. Nic z tych rzeczy! Sabat klubowy to batalia dla terminatorów. Zadyma gladiatorów. Bezwzględny pojedynek gigantów ciała i intelektu. Walka przeciw wszystkim innym łaknącym zwycięstwa w którejś z konkurencji.

Zaczęło się niewinnie, a potem rozgrywki przybrały morderczy charakter

Oczywiście daniem głównym były III Mistrzostwa Świata federacji World Gekon Association. Ale nieśmiertelną chwałę i uwielbienie tłumów dawał także triumf w którejś z innych batalii. Np. latających dywanów, głuchego telefonu aktorów pantomimy czy konkursu mistrzów kulinarnych.

Nie ma zmiłuj. Zabawa zabawą, a zwycięstwo musi być po naszej stronie.

Walczono głównie juniorzy na seniorów, młodzi na starych lub dzieci na rodziców. Taka walka ma wielowiekową tradycję, że wspomnę tylko przykłady z mitologii greckiej. Na szczęście po naszym placu boju płynęły wyłącznie rzeki czerwonych soków, a ilość uczestników zabaw nie malała. A nawet rosła, osiągając coś koło 100%.

Drużyna juniorów była bliska wygrania, niestety jury nie uznało ich odpowiedzi. Mieli odgadnąć "Przedszkole", a odpowiedzieli "Budyń"...

Wielka szkoda, że nie mogę pokazać pantomimy Ani Opałki "Polityk". To było mimiczne dzieło sztuki. Albo rozpaczy dzieci, gdy Leszek Kraska w drużynie seniorów poprawnie rozpoznawał hasło, sobie tylko znanym sposobem odgadując je z jakichś nieforemnych drgawek pokazywaczy.

...natomiast seniorzy nie mieli żadnych problemów. Przecież to dla każdego oczywiste, że Nikola pokazuje kątomierz.



Nie, dzieciom nie polewano alkoholu

Grill szachowy, jak sama nazwa wskazuje, charakteryzuje się tym, że się piecze kiełbaski. I kotlety. I w ogóle co kto lubi. No i gada się. I śpiewa. I w ogóle robi, co kto lubi. Nawet gra w szachy. A dokładniej w kloca.

Kabanosy, czyli Marcin i Maciek


Największa sensacja zawodów. Śmiem twierdzić, że starszy z pary Krasków potajemnie trenował kloca, bo wygrywał partię za partią.


W drużynie To nie my (Toniemy?!) Krysia matowała szybciej niż Michał


Niekonwencjonalna i przebojowa para Kacper + Łukasz

Tegoroczne mistrzostwa klocowe premiowały drużyny z rodzicem, bo taka jest idea klubowych spotkań. Dlatego ekipie z mamą lub tatą w składzie punkty liczyły się podwójnie. W wyniku takiego kruczka regulaminowego drużyna Mateusz Rząsa i Kuba Wilman nie wygrała, choć wszystko wygrała.

FC po nalewce, czyli Mateusz + Kuba, wygrali wszystkie partie... a turnieju nie

W wyniku parogodzinnych zmagań III miejsce zajęli Leszek i Kacper Kraskowie, dopiero w ostatnim pojedynku tracąc szansę na złoto. Na II skończyli mistrzostwa Mateusz Rząsa i Kuba Wilman, którzy wygrali wszystko, ale do końcowego sukcesu to i tak było za mało. Mistrzowski tytuł w tym roku przypadł parze Anna i Marta Opałkowie, czyli Smokom (raczej Smokowi i Smoczkowi).

Zwycięzcy! Mistrzami świata AD 2022 Anna i Marta!