Łazy 2023

Zwykle ostatni szkolny dzwonek jest sygnałem, by ciepnąć książki daleko i (ewentualnie) przypomnieć sobie o nich gdzieś na początku września. Emilia, Natalia, Marta, Łukasz i Maciek to najwyraźniej uczniowie ulepieni z innej gliny. Choć to wakacje, oni chcą się uczyć. Chcą jechać na obóz szachowy i studiować tajniki gry. No i co poradzisz - odkurzam więc nauczycielską togę, wyciągam z drewutni szachownice i jadę. Nie ma zmiłuj.

Mam już dość duże doświadczenie obozowe, a pomimo tego jadę. Ot, taka młodzieńcza niefrasobliwość. Albo raczej nieustająca fascynacja szachami. Bo przecież nie Bałtykiem, z jego chimeryczną pogodą i zimną wodą.

Na miejscu okazuje się, że zgodnie z przewidywaniami słońce odleciało do ciepłych krajów, a morską sól można wchłonąć tylko na obiedzie. Za to w ilościach monstrualnych. Tutejsza kucharka ma wypalone kubki smakowe albo nienawidzi szachistów. Może któryś złamał jej serce?

Nadmorski turniej, czyli idylla - piękne widoki, rześka bryza, zew przygody...

Ale to by było właściwie wszystko, jeśli chodzi o niedogodności. Dzieci takimi błahostkami jak nadmorskie załamania klimatyczne lub przesolony obiad się kompletnie nie przejmują. Mecze siatki, nogi, kosza, paintball, wycieczki rowerowe, wyjazd do papugarium, zabawa z wężem, dzikie harce w parku linowym, a do tego wspólne treningi szachowe i analizy własnych partii. Jakby doba miała 36 godzin, też by było za mało.

...a to rzeczywistość: widok na brezentową płachtę i ścisk w dusznym namiocie. No ale tak zaczynali nawet mistrzowie świata.

Osobny temat to udział w zawodach szachowych. Turniej wakacyjny, więc o skupienie trudno, wiadomo. Ale też nikt nie wymaga cudów. Analizujemy jakąś strukturę gambitu hetmańskiego, a następnego dnia próba praktyczna na przeciwniku. Wdepnie w wariant - super. Nie wdepnie - jego szczęście. Po partii następuje wielka wiktoria lub tradycyjna faza "trenerze, mogłem wygrać!" i badanie, czy na pewno. Dzieci starają się znaleźć błędy same... a dokładniej same z arcymistrzem Stockfishem. Snują się potem po boisku takie tabuny szachowych zombie z nosami w telefonie i nawet cios piłką nie wyrywa ich z szachowego letargu.

Nie ma wątpliwości - papuzia ciekawość zwycięży

Zwykle w tym miejscu typowych relacji następują banały, ile dzieciom dał wyjazd, jak wiele spełnił pokładanych w nim nadziei, ile to rzeczy dzieci poznały, jak miło spędziły czas i jak bardzo odpoczęły, by z nową siłą i energią wkroczyć w kolejny rok szkolny. Uznajmy, że mamy to już za sobą. Ble, ble, ble. Obowiązek informacyjny spełniony.

A skoro wszystko już szczegółowo opisałem, oddaję głos zdjęciom.

Chłopakom wystarczy dać piłkę...


...dziewczęta zaś wolą poprzymierzać naszyjniki


Zawsze gotowi! Gdy chodzi o figle, psoty, gry i zabawy.


Emilia oczywiście od razu wybrała najtrudniejszą trasę dla alpinistów


Dziś pajęczyca sobie tęgo podje...