Po pierwsze zabawa

Turniej z okazji Dni Nysy był jednym z tych wesołych turniejów, w których wynik jest sprawą drugorzędną. Oczywiście, szlachetne współzawodnictwo, wojna na 64 polach, duch sportowej walki, ble, ble, ble. Tak naprawdę, liczyła się zabawa, dobrze spędzony czas i nauka od lepszych, bo i tak wygrywali wszyscy. Tak to jest, gdy nagród jest więcej niż uczestników.

Zawody miały swego zdecydowanego faworyta, "naszego" Krzysztofa Banasika z Prudnika, który w ubiegłym roku, grając w Gekonie, walnie przyczynił się do sukcesu na II lidze. Zawodnik z tytułem k+ nie zdobył co prawda kompletu punktów, ale jego zwycięstwo było wyraźne.

Odważnie usiłowali go podgryzać najmłodsi zawodnicy, ale to jeszcze nie ich pora. Dąb Krzysztof stoi krzepko.

Natomiast poziom partii był więcej niż zadowalający. Amatorzy amatorami, ale jak trzeba było poświęcić figurę, nikt się nie wahał. Nawet skazywana przez ekspertów na porażkę najmłodsza w stawce Julia Żelazny zdobyła swój pierwszy skalp zawodnika z III kategorią.

Oprócz nysan wystartowali gracze z Prudnika, Korfantowa, Dobrzenia Wielkiego, Dobrodzienia, Opola, a nawet Pabianic. Zewsząd słyszałem, że im się podobało, i śmiem gdybać, że nie była to kurtuazja.


Szachy są tak trudną grą, że nawet godzinny ciężki namysł może nie dać odpowiedzi na pytania, czy ruszyć gońcem, czy wieżą albo czy wyłączyłem żelazko, czy nie


P. Jabłoński robi tak szybkie postępy, że awansował do pierwszej drużyny juniorów Gekona. Ten turniej to ostatni sprawdzian przed II ligą.


Zwycięzca turnieju K. Banasik (z lewej) stoczył bardzo ciekawą partię z M. Haglem, który powrócił do ziemi swych przodków po latach banicji


W turnieju, w którym wszyscy otrzymują nagrody, panuje dobro, ciepło i miłość


Wyniki końcowe

1. Krzysztof Banasik 6,5 p. z 7
2. Tomasz Hadzicki 5,5
3. Piotr Jabłoński 5
4. Mariusz Hagel 5
5. Tymoteusz Burnecki 4
6. Tomasz Burcan 3
7. Michał Burcan 2,5
8. Bartosz Górniak 1,5
9. Julia Żelazny 1
10. Jakub Wilman 1