Suchary

Czy ktokolwiek tego nie zna?


Mąż, który poszedł na szachy, wraca do domu późno w nocy. Wita go na progu rozwścieczona żona:
- Gdzieś był! Gdzieś był!?
- Z kolegami na szachach.
- Cooo? Cały śmierdzisz wódką!
- A czym mam śmierdzieć - szachami?

* * *


Na liście uczestników turnieju hamburskiego w 1910 r. figurowały m.in. nazwiska Tarrascha i mało wtedy znanego mistrza angielskiego Yatesa.
Tarrasch zaprotestował przeciwko udziałowi w turnieju Anglika, twierdząc, że nie ma ochoty potykać się ze słabym graczem, który z pewnością zajmie ostatnie miejsce. Mimo tego protestu kierownictwo turnieju nie skreśliło Yatesa i wziął on udział w rozgrywkach - zajmując, zgodnie z proroctwem Tarrascha, ostatnie miejsce. Yates zdobył tylko jeden punkt, wygrywając jedyną w całym turnieju partię.
Wygrał z... Tarraschem.

* * *


Na jeden z turniejów arcymistrz Vlastimil Hort przyjechał z żoną. Kiedy zapytano go, jakie zajmie miejsce, odpowiedział: Drugie.
Na kolejne pytanie, dlaczego tak sądzi, odpowiedział: Obecność mojej żony zawsze kosztuje mnie jedno miejsce w tabeli.
Hort istotnie zajął drugie miejsce!

* * *


Po zakończeniu meczu między Aliechinem a Bogoliubowem w 1934 r., w którym Aliechin odniósł łatwe zwycięstwo, odbył się uroczysty bankiet. Aliechin, będący w świetnym humorze, podżartowywał sobie ze swego przeciwnika, a na deser opowiedział zebranym taką historyjkę.
- Wyobraźcie sobie, śniło mi się, że umarłem i poszedłem do nieba. Stoję u wrót i pukam. Wyjrzał święty Piotr i pyta, czego chcę.
- Jak to czego? Chcę do nieba.
- Nic z tego - odpowiedział niebiański klucznik. - Nam tu szachistów nie potrzeba, idź sobie gdzie indziej.
- Co było robić? Już zabierałem się do odejścia, gdy wtem przez jakąś szparkę zobaczyłem Bogoliubowa.
- Nie chcecie szachistów? - spytałem - a Bogoliubow?
- Bogoliubow? - zdziwił się święty Piotr - Iiii... Co tam z niego za szachista!

* * *


- W naszej partii zdobył pan przewagę - powiedział mistrz świata Lasker jednemu ze swoich przeciwników w czasie seansu gry jednoczesnej.
- Bardzo miło mi to słyszeć - odpowiedział pochwalony mężczyzna.
- Pan mnie źle zrozumiał - odrzekł Lasker. - Ja zrobiłem 12 posunięć, a pan czarnymi o jedno więcej!
"Wyróżniony" dżentelnem analizował bowiem warianty na szachownicy i omyłkowo, pod nieobecność Laskera wykonał dodatkowe posunięcie.

* * *


Arcymistrz Spielmann odznaczał się pokaźną tuszą przy niskim wzroście. Dając pewnego razu seans gry jednoczesnej przeprowadził na jednej z szachownic bardzo efektowną kombinację z poświęceniem figury na polu h5. Po grze jeden z zagorzałych kibiców zwrócił mu uwagę, że jeszcze ładniejsza kombinacja wynikała po poświęceniu hetmana na polu h7.
- Widziałem to - odpowiedział Spielmann - ale czy pan pamięta, jak duża była ta szachownica? Do pola h7 trudno mi było dosięgnąć!

* * *


Kilku szachistów pokłóciło się.
Chodziło o to, że nie wiedzieli czy zwrot "szachuje" jest poprawny.
Z problemem tym zwrócili się do profesora Miodka.
Miodek dał następującą odpowiedź:
- Oczywiście zwrot "szachuje" jest poprawny, ale czy nie lepiej powiedzieć "cisza panowie"?

* * *


Kilku szachistów gra w parku. Nagle przechodzi kondukt pogrzebowy. Jeden mówi do pozostałych:
- Przerwijmy na chwilę.
Odszedł na bok, zdjął z głowy czapkę i stał tak bez ruchu, aż kondukt przeszedł. Potem otarł łzę z oka i powiedział:
- Kontynuujmy.
Po grze jeden z przyjaciół zapytał:
- To nie moja sprawa, ale znałem cię dotąd jako człowieka raczej zimnego, a tu nagle takie sentymentalne gesty?
- Cóż, po 40 latach udanego małżeństwa to jej się zwyczajnie należało...


* * *


Toczy się partia.
W pewnym momencie jeden z graczy ofiarowuje figurę.
Przeciwnik bije ją, lecz wietrzy podstęp i mówi:
- Trochę śmierdzi, ale zjem.

* * *


Adept z arcymistrzem wracają z baru na salę gry.
Adept pyta:
- Mistrzu z kim grasz?
- Niestety, nie pamiętam...
- A przy której szachownicy?
- Też nie pamiętam.
- To jak znajdziesz przeciwnika, mistrzu?
- No cóż... Usiądę przy mojej pozycji.


* * *


- Panie Kowalski słyszałem, że ma pan bardzo mądrego psa.
- Mądrego... Dlaczego?
- Podobno gra pan z nim w szachy.
- A... To nieprawda, on jest głupi.
- Głupi?
- No bo on ciągle przegrywa...


* * *


Wbrew temu, co się powszechnie mówi, rola przypadku w grze szachowej jest olbrzymia. Przegrywa się niemal zawsze, w przypadku trafienia na silniejszego gracza.