Młotem go!


Na firmamencie sportowych gwiazd czasem pojawiają się talenty czystej wody, które jednak, mimo niezaprzeczalnych zdolności, gasną w odmętach zapomnienia. Jednym z nich był średnio lubiany przez kolegów mieszkaniec Nysy.

Jakimś dziwnym zrządzeniem złośliwego losu, pewnego deszczowego dnia wpadła w jego ręce książka. Była to jeśli nie pierwsza, to jedna z nielicznych książek w jego rękach. Pech chciał, że traktowała o szachach.

Nasz bohater postanowił zostać tytanem szachownicy i w tym celu wyuczył się na pamięć jednego wariantu. Jego wybór padł na obronę sycylijską, gdyż napisano tam, że jest ona bardzo niebezpieczna i daje czarnym piękną grę. Poświęcił cały bity kwadrans na naukę i ruszył na podbój świata.

Chrzest bojowy naszego tytana odbył się tuż obok, w mieszkaniu sąsiada. Przeciwnik został wybrany roztropnie, mówiąc wprost - sąsiad nie miał o szachach większego pojęcia, był więc idealnym sparingpartnerem.

Nasz tytan wspaniałomyślnie dał koledze białe, po czym nakazał rozegranie obrony sycylijskiej. Gra potoczyła się tak:

1. e4 c5 2. Sf3 d6, 3. d4 cd4 4. Sd4 Sf6 5. Sc3 a6 6. Gg5 Sbd7 7. f4 b5 8. Gf6 gf6 9. a4...

...i tu naszemu mistrzowi skończyła się wiedza. Ciąg dalszy przebiegł tak:

9...b4 10. Gc4 bc3? 11. Gf7!

i okazało się, że losy partii są przesądzone - 11...Kf7 12. Hh5 Kg8 13. Hd5 e6 14. He6 Kg7 15. Hg4 Kf7 16. Hh5 Kg8 17. Hd5 Kg7 18. Se6+ i czarne się poddały.

Po tej klęsce nasz szachista zawziął się nie na żarty. Zainwestował w mózg, kupując drugą szachową książkę, i doczytawszy do połowy, poszedł się zemścić. Swojego już nie kolegę, a śmiertelnego wroga dopadł na klatce schodowej, gdy ten akurat ukrywał klucze pod wycieraczką, wychodząc na miasto. Zmusiwszy do powrotu, ustawił znów swą ulubioną pozycję (z pierwszego diagramu).

Tym razem po 9...b4 nastąpiło 10. Sd5! (z groźbą 11. Sc6 i złapaniem hetmana). Czarne, broniąc się przed tym, zagrały 10...Gb7.

Nastąpiło... no właśnie - co?

11.Se6! i ze względu na 12. Hh5 mat nie można bić skoczka, a po 11...Hb8 12. Sdc7 trzeba oddać hetmana.

Nasz bohater ze złością rozrzucił szachy i czym prędzej uciekł do domu. Te dwie szybkie porażki sprawiły, że na wiele lat wycofał się z czynnego uprawiania szachów i zaczął uprawiać rzut młotem (z takim samym powodzeniem). Bogini szachów Caissa odetchnęła z ulgą.

Konrad Szcześniak