Co może sędzia?

"niecodzienne sytuacje przydarzyły się startującemu na mistrzostwach Polski do lat 8 Rysiowi Bochenkowi. Najpierw dostał uwagę od sędziego, gdyż grał siedząc z nogami na krześle, by być wyżej (ma 7 lat i szachownica była za wysoko). Na jakiej podstawie sędzia zrobił to, co zrobił? On jeden wie, bo na pewno nie kodeksu szachowego. Rysio także grał stojąc, obok krzesła (Rysio tak lubi w stresujących sytuacjach) i za to też dostał uwagę. Na jakiej podstawie?

Potem, gdy dał mata, powiedział "Szach, mat". Znów dostał ostrzeżenie od sędziego, o treści "Powinieneś przegrać, bo nic nie można mówić". Nigdy się nie spotkałem z takim przepisem i do głowy by mi nie przyszło iść na skargę do sędziego, gdyby mój przeciwnik powiedział "Szach, mat".

Trzecia decyzja zabolała najmocniej - w ostatniej rundzie Rysio, wykonując kończące, matujące posunięcie, w kompletnie wygranej pozycji pojechał "krzywo" i wykonał nieprawidłowy ruch. Jego przeciwnik uznał mata, wyciągnął rękę, pogratulował i obaj zaczęli się pakować. W tym momencie wkroczył sędzia i ogłosił, że Rysio przegrał, gdyż wykonał nieprawidłowy ruch. Jakim cudem? Przecież sędzia nie ma prawa interweniować po partii (przeciwnik się poddał, partia się skończyła!). Sędzia powiedział, że jego słowo jest ważniejsze i przyznał Rysiowi przegraną.

O tym, że takie decyzje nie mają nic wspólnego z duchem walki, nawet szkoda gadać. Bardziej ciekawi, czy sędzia podejmował w opisanych przypadkach właściwe kroki? Przecież jeśli w czasie partii jednemu skończy się czas, a drugi tego nie zauważy, to grają. I nikt z boku nie ma prawa mówić, że skończył się czas. Czy sędzia ma takie prawo? I czy sędzia może wszystko?
Proszę chętnych o wypowiedź.


Oto jak skomentował ten incydent jeden z najlepszych polskich szachistów, wielokrotny mistrz Polski, arcymistrz Tomasz Markowski:

Moim zdaniem można siedzieć jak się chce, czy to na kolanach, czy inaczej. Zwłaszcza dzieci. Po drugie grać stojąc chyba można. Co prawda na wyższym poziomie jest to uważane za niesportowe.
Po trzecie "Szach, mat" to chyba nawet ja mogę powiedzieć, a na pewno dzieciak.
Co się tyczy ostatniej decyzji sędziego, to poddanie partii zakończyło ją. Jakakolwiek zmiana wyniku jest już niedopuszczalna.
Prawdę mówiąc, nie śledzę takich przepisów z prostej przyczyny - na moim poziomie nie dochodzi do takich sytuacji. Ale pewnie powinienem ze względu na juniorów. Czasami juniorka opowiada mi o różnych faulach, jakie stosują jej przeciwnicy. Mówię jej, żeby poszła wtedy do sędziego. Tylko nie uwzględniłem jednej rzeczy... że sędzia może być kalosz!


A oto zdanie wiceprezesa ds. sportu Opolskiego Związku Szachowego Jana Siekańca:

Nigdzie nie spotkałem się z przepisem, który przewidywałby karę za granie na stojąco. Jest niewytłumaczalne, czym się kierował sędzia, przyznając zawodnikowi upomnienie. Również wtrącanie się sędziego w zakończoną partię uważam za postępowanie skandaliczne!