Nysko-prudnickie Zarzewie – Hetman Szopienice-Katowice

Przyjechali. Rozmyślania o zwycięstwie walkowerem wzięły w łeb. Do tego w najsilniejszym składzie - mistrzowie FIDE, międzynarodowi... Za duża stawka, by odpuścili. Zwyczajowe uściski, kawka, herbatka, uroczyste ble-ble na rozpoczęcie. Finał trzeciej ligi. Mistrz opolskiego z mistrzem śląskiego. Najważniejszy szachowy mecz dekady.

Tuż po rozpoczęciu omiatam okiem pojedynki, badając sytuacje na poszczególnych deskach. Na pierwszej szachownicy Zygmunt Błaszczuk walczy z mm Grzegorzem Masternakiem (2375 p. ELO). Przez chwilę myślałem, że przynajmniej przeciw zawodnikowi z polskiej czołówki zagra teoretycznie, ale gdzie tam. Nawet klasa przeciwnika nie zmusi go do wejścia na drogę teorii. Zapowiada się dzika partia z niepoliczalnymi wariantami.

Idę dalej. Na drugiej Janka Siekańca dopadł W. Kruszyński (2360). Tu nie liczę na sukces, a pozycja to potwierdza. Powoli na desce pojawia się trup. Klasyczne trupiszcze. Mistrz zdobył pionka i to podpartego wolniaka. Wydaje się, że prędzej czy później zrealizuje przewagę.

Trzecią szachownicę okupuje Darek Ludwikowski. Przynajmniej ten ma przeciwnika do ogrania, choć trudnego. Starszy z braci Masternaków – Aleksander ma tytuł kandydata o rankingu 2220 p. Pozycja jest równa, co mnie nie dziwi, bo Darek nigdy po debiucie nie otrzymuje wyraźnej przewagi. Ustawia swoją angielską i powoli realizuje plany. Za wcześnie na ocenę.

Przesuwam się dalej. Na czwartej desce (przeciwko Z. Kwietniowi 2215) gra Robert Tustanowski. Na jego partie lepiej w ogóle nie patrzeć w obawie przed zanudzeniem. Robert ma zwyczaj ustawiania bezbarwnej pozycji i męczenia jej do gołych króli. Gdy zniechęcony przeciwnik, widząc nieuchronność remisu, kontempluje plamy na suficie, podniecony i rozemocjonowany Robert jest w siódmym niebie. Nie zamierzam 6 godzin uczestniczyć w tej mordędze, lewituję więc ku Kazikowi.

K. Olszyński podczas partii

Kazimierz Olszyński, który tym razem gra na piątej szachownicy, specjalizuje się w pewnym wariancie obrony sycylijskiej. Uwielbia, gdy ktoś mu na 1.e4 gra 1...c5. Cóż z tego, gdy jego przeciwnik, mistrz FIDE T. Chachaj (2295) zagrywa 1...e5. Kazik postanawia zagrać (chyba pierwszy raz w życiu) partię hiszpańską i szybko dostaje gorszą pozycję.

Podchodzę do VI szachownicy. Tam grają dziewczyny, a więc wynik jest nie do przewidzenia. Pozycja zmienia się non stop, a podstawka materiału to standard. Próbuję przeniknąć do ich mózgów, by odgadnąć plany gry. Chyba mi się to udaje, bo zaczynam nerwowo obgryzać palce. Nasza Asia Bobowska właśnie wyciąga rękę, by podstawić figurę. Te emocje mnie przerastają, więc czym prędzej uciekam na męskie deski.

Zygmunt już się pogrążył. Jego dzik zamienił się w trupa i choć jeszcze usiłuje z niego wyjść, potrzebuje cudu. Podchodzi do mnie J. Siekaniec. Promieniuje radością. Kiedy patrzyłem na jego pozycję, była oślizgła, skąd więc ten entuzjazm? Okazuje się, że wygrał i to w pięknym stylu! Teraz można nawet obwieścić, że ta podstawka pionka to było celowe poświęcenie! Brawo, cenne zwycięstwo.

Tymczasem u Darka remisowo. Darek to solidny zawodnik i równą pozycję utrzyma, ale w tym meczu trzeba wykorzystać wszystkie szanse na wygraną, szczególnie gdy się ma białe. Podają sobie ręce, a więc remis. Mamy 1,5 punktu, tylko że nie ma widoków na następne.

Patrzę na „Tustana”. Jest rozanielony, bo ustawił swą remisową trupięgę. Zaczynam współczuć przeciwnikowi.

Kazik dogorywa, za to wśród kibiców wokół stolika dziewczyn poruszenie. O dziwo, Asia ma wygraną! Musi tylko wykonać jeden prosty ruch – b4. Widzi czy nie widzi? No zagraj, no weź tego pionka! Wzięła... ale nie tego. Myślałem, że się rozpłaczę. Nie chcę już na to patrzeć. Idę do Zygmunta, a tu jeszcze beznadziejniej. Ostatnie ruchy i łopot białej flagi. Zaraz po nim pada dziewczyna i Kazik niczym pokrzywa pod gąsienicami czołgu. Za to R. Tustanowski wygrywa. Zanudzony przeciwnik popełnia duży błąd i natychmiast się poddaje. Mimo wszystko wiemy, że 2,5 punktu to bardzo mało. Mało, choć Hetman liczył na 6:0 lub 5:1. O wszystkim zadecyduje drugi mecz, który gra się odwrotnymi kolorami...

Cdn.

Konrad Szcześniak