Turniej par

Połączony z grillem szachowy turniej par rodzic i dziecko to jedna z najbardziej destrukcyjnych imprez, na jakie wyrazili zgodę "gekonowcy". Wszystko rozegrało się w nowej tajnej siedzibie Gekona na pięknym ogródku państwa Opałków i przy ich zgodzie (podobno). Umowa była taka, że każdy przynosi coś na grilla jedynie dla siebie. Umowa rzecz święta, wiadomo. Tymczasem się okazało, że choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, jeszcze by zostało. W dzisiejszych czasach nie można już wierzyć nikomu!

Gospodarze doglądali grilla. A może strzegli?

Czemu destrukcyjny? Ano temu, że zły występ może prowadzić do niesnasek w teamie, wytykania potknięć latami i w końcu rozpadu rodziny.

Regulamin był taki, że gramy rodzic z rodzicem, dziecko z dzieckiem, każdy z każdym. Przy równej ilości punktów o miejscu decyduje konkurencja dodatkowa, a mianowicie do wyboru tenis stołowy, piłkarzyki, zjeżdżanie ze ślizgawki na czas, huśtawkowy tor przeszkód lub śpiewanie, w którym o zwycięstwie decyduje natężenie braw słuchaczy (wszystko oczywiście parami). Niestety żadna z drużyn nie zdobyła tej samej liczby punktów, więc masakrująca dogrywka nie była potrzebna.

Emilia i Wojciech Pietrzakowie ciągle się śmiali. Co było w tych gofrach?

Rodzice podeszli do zagadnienia niezwykle poważnie. Grill grillem a wygrana musi być po naszej stronie. Dlatego partie, które miały być zabawą, kończyły się w nocy.


Najwięksi myśliciele turnieju. Słońce już zaszło, ogród pokrył nieprzenikniony mrok, a oni grali i grali...

Jednym z gwoździ artystycznej części programu był występ światowej sławy cheerleadera Tomasza B. Bisom nie było końca.


Anna i Rafał Pszczołowie długo się zastanawiali, kto ma startować. W końcu wybrali salomonowo i wystawili dwie pary, czyli całą rodzinę.


Zaplanowaliśmy już następne grille. Tylko kto się odważy poinformować o tym gospodarzy - Annę i Jakuba Opałków?


Dagmara i Milena Lemiowskie - przez ludzi z branży i ekspertów typowani na czarnego konia zawodów


Pierwszy z lewej (Rysio Bochenek) i ostatni z prawej (Zbigniew Pszczoła) wygrali wszystkie swoje partie. Niebawem głosujemy wniosek o niedopuszczanie ich do kolejnych imprez.

Zwycięzcy, państwo Bochenkowie, nagrodę za zwycięstwo rozdali wśród uczestników. Decyzja ta spotkała się ze zrozumieniem i została przyjęta życzliwie. Podjął ją jednogłośnie (jednym głosem) pan Tomasz (który w turnieju nie startował). Pani Izie nie wypadało protestować...



Jeśli ktoś czuje wewnętrzną potrzebę pochwalenia się wnukom, podaję wyniki końcowe:

1. Iza i Ryszard Bochenkowie 7 punktów
2. Dagmara i Milena Lemiowskie 6
3. Anna i Jakub Opałkowie 5,5
4. Zbigniew i Michał Pszczołowie 5
5. Emilia i Wojciech Pietrzakowie 3,5
6. Anna i Rafał Pszczołowie 3


Konrad Szcześniak