Mistrzostwa Polski 2015

Najsilniejszy, najbardziej prestiżowy turniej szachowy. Ekipy trenerskie, konsultanci, spece od przygotowania fizycznego, psychologowie... No i setki graczy, rzecz jasna. Cały katowicki "Spodek" opanowany przez mistrzów szachownicy. 12 grup turniejowych w szachach szybkich i tyleż w błyskawicznych, każda po kilkudziesięciu (nawet ponad 100) graczy. Oto szachowe mistrzostwa Polski!

Reprezentantów Gekona Nysa było dwoje, ale za to jakich: Milena Lemiowska i Ryszard Bochenek.

R. Bochenek 142. od lewej w 58. rzędzie

Choć pula nagród wynosiła 45 000 zł, to to, po co przyjechali gekonowcy, kosztowało tylko kilkanaście. Takie metalowe krążki zawieszane na szyi. Albo inaczej: bezcenne medale, dowody absolutnego mistrzostwa, ukoronowanie lat treningu.

W szachach szybkich nasi reprezentanci walczyli dzielnie w pierwszej (Rysio) lub drugiej (Milenka) dziesiątce. Ostatecznie po dwóch dniach walki Milena skończyła na 27. miejscu (na 58 graczy), a Rysio na 37. (na 113). Miejsca nie oddają tych emocji, radości po remisie Mileny z mistrzynią Polski, palpitacji serca w niesamowitej, transmitowanej internetowo na żywo partii Rysia z późniejszym mistrzem Polski, w której poświęcił 2 figury i miał wygraną pozycję, ale nie docisnął...


Milenka przed partią, czyli zabójca o niewinnej buzi...

Gekonowcy nie czaili się gdzieś na 2 ostatnich liniach za podwójną gardą, ale szli na wymianę ciosów z najlepszymi i z tej batalii nierzadko wychodzili zwycięsko. Niestety na koniec trochę spuchli fizycznie i ostateczne miejsca, choć bardzo dobre, były gorsze niż to, co prezentowali w środku turnieju. Powiem krótko tak: Jak się wygrywa z czołówką Polski, to z optymizmem można patrzeć w przyszłość, bo przecież zaraz Polanica i inne wielkie turnieje.


Milenka Lemiowska z mamą. Milenka z prawej.

8 i 9 sierpnia były dniami mistrzostw błyskawicznych. Tam wystartował tylko Rysiek. Nie będę ukrywał - nie trenowaliśmy blitzów, wychodząc z założenia, że rozumienie szachów zaprocentuje na każdym dystansie czasowym. Uważam, że dobrzy szachiści poradzą sobie w blitzu, a dobrzy blickarze w długich szachach niekoniecznie, więc szkoda mi czasu na trenowanie szybkiej rąsi.


Tak powstają szachowe małżeństwa

Rysiek pokazał klasę. Nie tylko cały czas walczył w czołówce, ale nawet zapowiadało się, że zgarnie medal. Niestety w partii decydującej o wejściu do strefy medalowej wykonał nieprawidłowe posunięcie i szansa przepadła. Jeszcze niedawno nieprawidłowy ruch u dzieci nie przegrywał, teraz jest inaczej i trzeba się z tym pogodzić. Rysio ostatecznie zajął 7. miejsce na 93. graczy, co jest rezultatem świetnym. Zdobył 8 p. z 11 partii. Walczył mądrze, sprytnie i nie tracił zimnej krwi, co się często w blitzu zdarza nawet u dorosłych. Dziś siódme, za rok powinno być jeszcze lepiej, a za dwa...?

Zabawna była reakcja pewnej matki na rozdaniu nagród. Jej syn zakończył gdzieś na szarym końcu, więc, choć chwila uroczysta i nastrój podniosły... rzuciła się z rękami do trenera i dawaj ryczeć: "Coooo? Tyle pieniędzy, tyle pieniędzy a mój syn nie ma pucharu? Co to ma znaczyć!?".

Wygrał Hubert Meers z Chrzanowa przed Bartoszem Fiszerem z Warszawy i Mateuszem Kusiakiem z Rzeszowa.

Konrad Szcześniak