Memoriał Akiby Rubinsteina 2015

Emilia Pietrzak, Milena Lemiowska i Ryszard Bochenek reprezentowali Akademię Szachową Gekon na memoriale Rubinsteina w Polanicy. Reprezentantów mogło być więcej, mogło być mniej, koniec końców pojechali ci, którzy najmocniej chcieli zdobyć wyższe kategorie i których rodzice nie powiedzieli czegoś w stylu "Po moim trupie!".

Wszyscy nasi, choć młodsi, startowali w grupie do lat 10. 96 graczy wypchało trzewia sali pijalni zdrojowej po brzegi, niczym groch jelita frontowego oficera. Ścisk był niemożebny, co grubsi jak utknęli między krzesłami, to już się ruszyć nie mogli. Na szczęście gekonowcy to chudzielce. Mikre takie, choć duch w nich wielki. Dali radę i wepchnąć się na czas, i wyjść z sali o własnych siłach, nikogo nie stratowawszy.

E. Pietrzak długo się rozkręcała, ale jak już się rozkręciła, z rundy na rundę zaczęła grać mocniej. Niestety turniej się skończył...

Dziewczyny przyjechały po trójkę, Rysio po dwójkę. I wszystkim by się udało, gdyby Emilka w przedostatniej rundzie nie dostała walkowera - jak wiadomo takie punkty nie liczą się do kategorii i ciut zabrakło. Natomiast Milena i Rysio zdobyli to, co chcieli już na dwie rundy przed końcem!

Gdyby wola walki mogła zabijać, Rysio już dawno siedziałby w więzieniu

R. Bochenek tak się rozpędził, że w pewnym momencie był nawet pierwszy. Przegrana w kompletnie wygranej pozycji zepchnęła go na miejsce 10., ale nie podcięła skrzydeł i szybko dopędził czołówkę. Wtedy nastąpiło niezwykle kuriozalne zdarzenie. W partii z liderem, na pierwszej szachownicy, tuż przy sędziowskim stoliku, partii, która otwierała szeroko drzwi do wygrania całego turnieju, otrzymał kompletnie wygraną pozycję (wieża więcej). Pozostało wykonać kilka ruchów i cieszyć się z wygranej. Tymczasem do stolika podeszła jakaś dziewczynka, zgłosiła wynik i... zwymiotowała. Takie są nerwy i taki wysiłek, gdyby ktoś nie wiedział. Wiadomy zapach szybko ściął pobliskich graczy, a przecież Rysio był najbliżej. Momentalnie wykonał ruch, bo już i jego brało na wymioty... i wybiegł na świeże powietrze. Niestety, jak się okazało, był to ruch nieprzemyślany i przegrywający. Partię przegrał...

Choć zamiast pierwszego, skończył na miejscu ósmym, nikt nie robi z tego tragedii. Druga kategoria zdobyta, siła gry coraz większa, za rok przyjedzie jeszcze mocniejszy. Milenka i Emilka także. I nie przeszkodzą nawet rzygacze.

M. Lemiowską interesują wyłącznie zwycięstwa

Konrad Szcześniak