Niebezpieczny Ryszard B.

Rysio Bochenek przyjechał do Szklarskiej Poręby z jednym celem - wywalczyć awans do finału szachowych mistrzostw Polski do lat 9, czyli być w pierwszej dziesiątce. Już w połowie turnieju trzeba było postawić nowy cel, bo stary wydał się zbyt mało ambitny. Wywalczyć awans, narobić szumu pięknymi zwycięstwami, stanąć na pudle i chapnąć nagrodę. I tak dokładnie to wyglądało.

Ryszard B. i jego armia

Rysiek do partii podchodzi nadzwyczaj solidnie. Myśli, liczy, sprawdza. Takie podejście przynosi efekty, ale kosztuje mnóstwo sił. Bałem się, że nie wytrzyma do końca. Wytrzymał, choć było widać, że już jedzie na oparach mocy. Jego partie były transmitowane w internecie, więc grono fanów przedłużało poranne picie kawy w pracy jak tylko można, by kibicować mu na żywo. Można było zgadywać posunięcia lub obgryzać paznokcie, widząc co chce zagrać. (Oczywiście przy kawce i najlepiej z szachowym programem wspomagającym w tle każdy jest mistrzem i wszystko widzi). Ostatecznie Rysiek skończył na 3. miejscu (na 39 graczy), gromadząc 6,5 punktu. Choć jest o rok młodszy od przeciwników, swoją postawą dał znać, by go uwzględniać przy podziale medali na finale. Czego mu oczywiście wszyscy życzymy.

Wygrał K. Łyszczarz z Kielc (8 p. z 9) przed J. Pisarkiem z Gliwic (7 p.).